Mamo, dlaczego akurat teraz...?
Poszłam na imprezę do kumpeli.... Był alkohol, dobra muzyka i oczywiście chłopcy.... Było idealnie....
Lecz wszystko kiedyś się kończy.... Niestety...
Chłopak z którym przyjechałam na imprezę, który był mi bliski, chciał odwieźć mnie do domu... ufałam mu, lecz wolałam odmówić, ponieważ był pijany... Jednak po długich namowach chłopaka, zgodziłam się. Obiecał że będzie ostrożny na drodze.
Wsiedliśmy do auta, po chwili miłej jazdy, widziałam wszystko przez mgłę... Poczułam jak lecę do przodu jak na kolejce w wesołym miasteczku.... Ale ta kolejka była dziwna, czułam ból... Po chwili zobaczyłam że leżę na ziemi... Była taka zimna.... Nie wiedziałam co tu robię i dlaczego wszystko mnie boli... Dopiero po dłuższej chwili zobaczyłam twarze przerażonych ludzi i wtedy zrozumiałam że był wypadek w którym uczestniczyłam. Zamknęłam oczy. Gdy zasypiałam pomyślałam o mamie... Zadawałam sama sobie pytania, dlaczego akurat ja, dlaczego teraz, gdy wszystko zaczęło się układać, dlaczego gdy mnie ktoś pokochał musiało się stać coś tak strasznego... Proszę mamo odpowiedz mi.... Tak bardzo bym chciała żebyś w tym momencie... momencie mojej śmierci była ze mną, odpowiedziała mi na nurtujące mnie pytania i pocieszyła mnie... Ale to było nie realne... Dlaczego mnie zostawiłaś samą gdy miałam 7 lat... Gdy odeszłaś tata zaczął pić... Już go nie obchodziłam... Gdybyś była przy mnie może by do tego nie doszło... Tak bardzo mi ciebie brakuje.... Kocham cię mamo.
Jeśli kiedyś się spotkamy powiedz mi jedno... że nigdy już mnie nie zostawisz.
Poczułam nagły ból w klatce piersiowej, lecz go zignorowałam, a gdy otworzyłam oczy, ujrzałam ją... Moją mamę... Uśmiechnęłam się i spytałam z nadzieją w oczach :
Poczułam nagły ból w klatce piersiowej, lecz go zignorowałam, a gdy otworzyłam oczy, ujrzałam ją... Moją mamę... Uśmiechnęłam się i spytałam z nadzieją w oczach :
- Mamo czy to naprawdę ty?
- Tak kochanie - odpowiedziała z uśmiechem na ustach.
- Ale to nie możliwe.... Przychodziłam na twój grób co tydzień, składałam na nim kwiaty, modliłam się...
Nie, to nie może być prawda... - Powiedziałam ze łzami w oczach - Mamo, czy ja też.... - upadłam na kolana przed nią nie kończąc zdania. Przytuliła mnie mówiąc - Córeczko nic się nie bój, wszystko będzie w porządku. Będziemy nareszcie razem. Kocham cię.
Podniosłam głowę i na mojej zapłakanej twarzy pojawił się uśmiech, wtedy wiedziałam że mama będzie ze mną już zawsze.
Wybaczcie że tak długo mnie nie było, ale wakacje, odpoczywam... ^^
W nagrodę macie tu piękną historię...
Mam nadzieję że się spodoba...
Dawajcie komentarze bo to motywuje do dalszej pracy....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz